91ε

Czy mróz dezynfekuje? Zimowe wietrzenie pościeli pod lupą dr. Marcina Niemcewicza z WBiOŚ Uniwersytetu Łódzkiego

Zimą wiele osób wynosi pościel na balkon albo zostawia koce i poduszki „do przemrożenia”. W domowych rozmowach często pada wtedy zdanie: „mróz zabija bakterie i wirusy”. Dr Marcin Niemcewicz z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego podważa te teorie. Jak tłumaczy, chłód przede wszystkim spowalnia procesy biologiczne. Mikroorganizmy mają wtedy gorsze warunki do wzrostu i namnażania, a ich aktywność wyraźnie spada. To jednak nie znaczy, że znikają. Wiele bakterii i wirusów w niskiej temperaturze nie ginie, tylko przechodzi w stan „uśpienia”, a po ociepleniu może znów wrócić do aktywności.

Opublikowano: 04 lutego 2026

Dr Niemcewicz zwraca uwagę, że mróz może wprawdzie uszkadzać komórki, np. poprzez kryształki lodu, które naruszają ich błony, ale część mikroorganizmów potrafi się przed tym bronić, wytwarzając substancje chroniące przed zamarzaniem. W przypadku wirusów mechanizm jest jeszcze inny. Nie mają one własnego metabolizmu, więc nie da się ich „zabić” zimnem tak, jak żywe komórki. Co więcej, wirusy potrafią długo zachować aktywność w zamrożeniu, dlatego w laboratoriach przechowuje się je w bardzo niskich temperaturach.

Na pytanie, co jest najbardziej odporne na mróz, dr Niemcewicz odpowiada jednoznacznie:

– Bakterie przetrwalnikujące, czyli np. z rodzaju Bacillus czy Clostridium, wykazują najwyższą odporność na mróz. Tworzą one endospory – specjalne formy przetrwalne o wyjątkowej odporności. Dodaje, że wirusy także bywają bardzo odporne na zimno, ale najmniej „zimnolubne” są zwykle formy aktywne (wegetatywne) bakterii i grzybów, m.in. dlatego, że w ich komórkach jest dużo wody, a zamarzanie może je mechanicznie uszkadzać.

Skoro mróz nie „czyści” środowiska z patogenów, dlaczego zimą częściej chorujemy na infekcje wirusowe? Dr Niemcewicz wskazuje kilka nakładających się przyczyn. Niższa temperatura sprzyja stabilności części wirusów (zwłaszcza otoczkowych), a zimowe, suche powietrze ułatwia unoszenie się zakaźnych aerozoli. Do tego dochodzi wpływ zimnego i suchego powietrza na drogi oddechowe.

– „Suche, zimne powietrze upośledza mechanizmy obronne nabłonka oddechowego… Prowadzi to do mikrouszkodzeń błony śluzowej…”. Istotne są też czynniki „ludzkie”. Zimą częściej przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach, dłużej i bliżej siebie, często przy słabszej wentylacji 

– dodaje dr Marcin Niemcewicz, zwracając też uwagę na mniejszą ekspozycję na promieniowanie UV, a także sezonowe zmiany związane z witaminą D.

A co z wietrzeniem pościeli na mrozie? Badacz podkreśla, że nie jest to dezynfekcja. Taki zabieg może mieć pewne znaczenie higieniczne – np. ograniczać roztocza i poprawiać komfort, ale nie zastępuje prania, mycia ani metod dezynfekcji chemicznej lub termicznej. Największy błąd polega na przekonaniu, że „wystarczy przemrozić i problem znika”. Jak dodaje, zamrożenie może jedynie zatrzymać aktywność drobnoustrojów, a po rozmrożeniu wracają one do swojego działania.

W skrócie: mróz bywa pomocny jako element domowej higieny, ale nie daje gwarancji bezpieczeństwa mikrobiologicznego. Wietrzenie pościeli może poprawić komfort, jednak, jeśli celem jest realne ograniczenie drobnoustrojów – potrzebne są metody, które faktycznie je eliminują, a nie tylko „usypiają”. Morał? Mamy i babcie mają rację, że warto wynieść pościel na mróz – tylko nie po to, żeby „zabić zarazki”, ale żeby ją odświeżyć.

Ѳٱł: dr Marcin Niemcewicz z
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki UŁ
 

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
KONTAKT​ċċċċċċ

© 91ε 2026