„(Nie)dopasowane” – taki tytuł nosiła wystawa Beaty Marcinkowskiej, artystki intermedialnej i wykładowczyni Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Jej obiekty i instalacje artystyczne, inspirujące do rozważań o relacji kobiet z ciałem – społecznie kontrolowanym i ocenianym – można było oglądać w dniach 28 listopada 2025 – 23 stycznia 2026 roku w Galerii Wozownia 11 Uniwersytetu Łódzkiego. Wystawa była spoiwem interdyscyplinarnego projektu „(Nie)dopasowane – o kobiecości między biologią, sztuką a społeczną normą”, realizowanego przez Uniwersytet Łódzki we współpracy z łódzką Akademią Sztuk Pięknych. Obejmował on prelekcje i warsztaty pozwalające spojrzeć na kobiece ciało z różnych perspektyw: artystycznej, antropologiczno-biologicznej oraz socjologicznej. W tym wyjątkowym dialogu nauki ze sztuką poza dr hab. Beatą Marcinkowską, prof. ASP w Łodzi i jej pracami, udział wzięły dr Beata Borowska z Katedry Antropologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UŁ, pokazująca m.in. jak zmieniające się na przestrzeni wieków kanony piękna formowały ludzkie ciała i kości, oraz dr hab. Dominika Byczkowska-Owczarek z Katedry Socjologii Kultury w Instytucie Socjologii UŁ, analizująca funkcjonowanie kobiecych ciał w świecie urządzonym przez i dla mężczyzn. Autorką koncepcji projektu i jego koordynatorką była Agata Dawidowicz z Centrum Współpracy z Otoczeniem i Społecznej Odpowiedzialności Uczelni.
Tytuł wystawy i projektu oraz towarzyszące mu dyskusje skłaniają do szerszej refleksji nad problemem niedopasowania świata nauki i rządzących nim reguł do kobiecych doświadczeń i biografii, a także pomijania kobiet, ich specyficznych cech, ciał i aktywności w badaniach prowadzonych z androcentrycznej perspektywy (traktującej męskość jako normę).
O kobietach, dla kobiet – bez kobiet
Czy wiecie, że „Kevin sam w domu”, film, który Polacy tłumnie oglądają w Boże Narodzenie jest starszy niż ustawa Kongresu Stanów Zjednoczonych (NIH Revitalisation Act z 1993 r.), nakazująca uwzględnianie kobiet w badaniach klinicznych, np. dotyczących działania leków? Wcześniej… nie badano kobiet. Uznawano, że kobiece ciało, także ze względu na cykl hormonalny, jest „zbyt skomplikowane”, wymaga większych nakładów sił i środków, aby np. zbadać działanie leków w różnych fazach cyklu. Zatem badano głównie mężczyzn, a wyniki uogólniano na całość populacji.
Zjawisko braku danych medycznych dotyczących kobiet określa się mianem medical gender data gap. Owa luka może dotyczyć analizy i opisów medycznych symptomów chorób, ale także skuteczności leków czy różnego rodzaju terapii. Objawy i przebieg wielu chorób mogą mieć odmienny charakter u osób różnej płci, a stosowanie kryteriów diagnostycznych typowych dla jednej płci powoduje niedostateczne diagnozowanie osób spoza tej kategorii. Co więcej, wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, problem ten jest reprodukowany. AI bezrefleksyjnie korzysta z danych medycznych opartych na badaniach, w których nie uwzględniano kobiet. Skutkiem tego kobiety w USA są diagnozowane na daną chorobę średnio 2,5 do 7,5 roku później niż mężczyźni. Tego rodzaju nierówności są tak powszechne, że doczekały się własnej nazwy. Gdy odnoszą się do chorób serca, nazywane są syndromem Yentl. Wnioski z badania Elisabeth Nabel (2000) wskazują, że ryzyko błędnej diagnozy i wypisu ze szpitala w trakcie zawału serca było siedmiokrotnie większe u kobiet niż u mężczyzn. Podobny problem dotyczy kobiet chorujących na chroniczny ból. Choć stanowią one 70% osób go doświadczających, aż 80% badań empirycznych nad bólem przeprowadza się na samcach myszy lub mężczyznach.
Męskocentryczna i męskonormatywna rzeczywistość
Pomijanie kobiet jako osób badanych nie ogranicza się do medycyny. Doskonale opisała ten problem Caroline Criado Perez w książce „Niewidzialne Kobiety: Jak Dane Tworzą Świat Skrojony pod Mężczyzn”. Autorka przedstawiła w niej m.in. przypadek manekina wykorzystywanego do testów zderzeniowych, opartego na budowie ciała statystycznie uśrednionego mężczyzny (z 50 percentyla męskiej populacji). Ponieważ systemy bezpieczeństwa są dostosowywane właśnie do tak określonego ciała, kobiety mają nawet 50% wyższe ryzyko poważnych urazów, a nawet śmierci w wyniku wypadku samochodowego. Dotyczy to także mężczyzn nie spełniających przyjętych standardów. Pierwsze żeńskie manekiny powstały w 2002 r. i były mniejszą wersją męskich, czasami z doczepionymi gumowymi piersiami. W ich konstruowaniu nie brano pod uwagę różnic anatomicznych, takich jak środek ciężkości, budowa szyi, rozmieszczenie tkanki tłuszczowej. Pierwszy w pełni żeński manekin, uwzględniający różnice anatomiczne powstał dopiero w 2022 roku w Szwecji w wyniku prac zespołu kierowanego przez badaczkę Astrid Linder. Na szkoleniach z zakresu udzielania pierwszej pomocy ćwiczy się na manekinach bez piersi. Jak wskazują badania, część osób w sytuacji wypadku z udziałem kobiety, nie udzieliłoby pomocy z obawy o to, że nie będą wiedziały jak zrobić jej masaż serca.
Kobieca perspektywa – innowacyjne rozwiązania
Przyjęcie kobiecej perspektywy przyspiesza rozwój także innych dziedzin wiedzy. W naukach fizycznych kobietą, która znacznie przyczyniła się do rozwoju geometrii hiperbolicznej jest łotewska matematyczka Daina Taimiņa. W 1997 roku uczestniczyła w warsztacie z tej dziedziny, na którym używano delikatnych, papierowych modeli. Korzystając ze swojego doświadczenia i umiejętności spoza pola fizyki, stworzyła trwały, fizyczny model hiperbolicznej płaszczyzny techniką szydełkowania. Jak się później okazało, był to pomysł przełomowy i jest wykorzystywany w matematyce, fizyce, informatyce, biologii oraz edukacji STEAM.
Naukowczynie prowadzą badania i proponują innowacyjne rozwiązania w obszarach specyficznie kobiecych – takich jak zdrowie menstruacyjne czy diagnostyka ginekologiczna – wpływając na poprawę jakości życia kobiet. W 2024 roku zespół badawczy, w większości złożony z kobiet (m.in. Jenni A. Shearston, Kristen Upson, Milo Gordon, Vivian Do, Olgica Balac, Khue Nguyen, Beizhan Yan, Marianthi-Anna Kioumourtzoglou i Kathrin Schilling), przebadał 30 tamponów z 14 marek. W próbkach wykryto 16 metali i pierwiastków o potencjalnej toksyczności, m.in. arsen, kadm, ołów, rtęć, nikiel czy chrom, ale także wapń, cynk i selen. Zwrócono uwagę na ograniczone regulacje oraz brak pełnej transparentności składu produktów menstruacyjnych, podkreślając jednocześnie potrzebę dalszych badań nad możliwymi skutkami zdrowotnymi ich stosowania.
Przyjrzyjmy się innemu wynalazkowi istotnemu dla kobiecej cielesności – wziernikowi ginekologicznemu. Ten klasyczny został wynaleziony 180 lat temu przez lekarza, który testował go na niewolnicach (oczywiście bez znieczulenia). Mimo upływu czasu konstrukcja wziernika zmieniała się jedynie w ograniczonym zakresie, a jego podstawowa forma pozostała niemal taka sama. Według danych opublikowanych przez TU Delft, aż 35% pacjentek doświadcza wstydu, bólu lub paniki podczas badania za pomocą tego ginekologicznego narzędzia. Mimo tego dopiero w ostatnich latach podjęto prace nad konstruowaniem alternatyw dla jego klasycznego modelu. Jedną z nich opracowały Tamara Hoveling i Ariadna Izcara Gual – inżynierki wzornictwa przemysłowego z Holandii.
(Nie)bezpieczeństwo dla kobiet
Jeszcze inną dziedziną, w której wyniki badań naukowych mają wpływ na komfort i bezpieczeństwo kobiet i mężczyzn, jest BHP. Ma ono zapewnić bezpieczne i zdrowe środowisko i proces pracy. Jednak czy warunek ten jest spełniony w podobnym zakresie wobec wszystkich osób pracujących? Przez wiele dekad w BHP prowadzono głównie badania nad zawodami „męskimi”, ponieważ tam dochodzi do większej liczby nagłych wypadków, np. w budownictwie czy górnictwie. W zawodach sfeminizowanych mamy często do czynienia z negatywnym wpływem czynników o długim trwaniu (np. ekspozycja na trujące substancje), a badania nad nim rzadziej się prowadzi, choćby dlatego, że wymagają one długoletnich analiz. W wyniku badań z zakresu BHP tworzone są różnorodne rozwiązania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa, m.in. odzież robocza. Jest ona szyta często na wzór sylwetki męskiej, a brak dopasowania do bioder, biustu, innego rozkładu masy ciała powoduje jej niższą skuteczność np. przesuwanie się uprzęży, niechronienie ciała przez kamizelki kulo- i nożoodporne, czy zbyt luźne rękawice ochronne i może utrudniać wykonywanie pracy. W badaniach Trade Union Congress UK na grupie kobiet pracujących w służbach ratunkowych, tylko 5% z nich stwierdziło, że odzież nie przeszkadza im w pracy.
Poważne, systemowe zagrożenie dla zdrowia i życia kobiet (podobnie jak produkowanie kamizelek kuloodpornych w wersjach męskich i unisex) może stanowić także utrudniony dostęp kobiet do niektórych zawodów specjalistycznych, w tym medycznych. Jak wskazują badania zespołu Christophera J.D. Wallisa, Angeli Jerath i Natalie Coburn (2022), ryzyko powikłań u pacjentek jest wyraźnie większe, gdy operuje je chirurg mężczyzna – są one o 15% bardziej narażone na komplikacje po operacji, a o 32% bardziej na śmierć. W przypadku pacjentów mężczyzn różnica w wynikach operacji przeprowadzanych przez chirurgów mężczyzn i chirurgów kobiety jest nieznaczna. Badanie oparto na analizie danych dotyczących ponad miliona trzystu tysięcy przypadków operacji w ramach różnych specjalizacji chirurgicznych.
Dopasowana nauka
Ta garść przykładów pokazuje, że problem niewidzialności kobiet w nauce i praktyce społecznej oraz ignorowania ich specyficznych cech i doświadczeń – także tych związanych z cielesnością – jest wciąż aktualny i niesie poważne konsekwencje indywidualne oraz społeczne. Z drugiej strony dowodzi, że aktywność naukowczyń – wnoszących do badań kobiecą perspektywę, wrażliwość, wyobraźnię, kompetencje i doświadczenie – może ten problem realnie przezwyciężać. Ich obecność i sprawczość czyni naukę bardziej różnorodną i włączającą, a tym samym odpowiadającą na potrzeby wszystkich osób, bez względu na płeć. Trzeba o tym przypominać i działać na rzecz pełnego oraz równego dostępu kobiet i dziewcząt do nauki, aby była ona jak najlepiej dopasowana do społecznej rzeczywistości.

Dr hab. Dominika Byczkowska-Owczarek i dr Beata Borowska podczas otwarcia wystawy i projektu „(Nie)dopasowane – o kobiecości między biologią, sztuką a społeczną normą”, fot.: Bartosz Kałużny (UŁ)
Dialog jako metoda i wartość
Projekt „(Nie)dopasowane – o kobiecości między biologią, sztuką a społeczną normą” to przede wszystkim przestrzenią spotkania i dialogu – nauki z kulturą, uniwersytetu z uczelnią artystyczną, różnych środowisk i pokoleń, różnych sposobów myślenia. Ten dialog umożliwił pełniejsze, wielowymiarowe spojrzenie na temat, który dotyczy nas wszystkich, niezależnie od płci: na to, jak społeczeństwo kształtuje normy dotyczące cielesności i jak te normy oddziałują na nasze codzienne życie. „Zależało nam na tym, by stworzyć przestrzeń, w której nie tylko opowiada się o sztuce, lecz także rozmawia o doświadczeniu dotyczącym nas wszystkich – o normach, stereotypach, presji i wolności. Pokazałyśmy, że człowiek jest w centrum naszych zainteresowań" – podsumowuje Agata Dawidowicz, autorka i koordynatorka projektu i dodaje – „(Nie)dopasowane jako projekt naukowo-artystyczny potwierdza, jak ważne jest stwarzanie możliwości spotkania w różnorodności: niezamykanie się w kategoriach i definicjach, odwaga wychodzenia poza strefy komfortu i bezpieczne przestrzenie sal wykładowych, laboratoriów czy własnych środowisk". Uniwersytet Łódzki mocno podkreśla swoją społeczną odpowiedzialność, a tego typu inicjatywy są jej przykładem.
Finałem przedsięwzięcia była dyskusja, której nagranie jest dostępne na kanale .
Siła kobiecych doświadczeń
Do inicjatyw podkreślających znaczenie kobiecych doświadczeń w nauce warto dołączyć także projekt „Wystudiowane w Łodzi”. Jego bohaterkami są kobiety, które ukończyły różne kierunki i uczelnie — od biotechnologii i fizyki jądrowej, przez ratownictwo medyczne, aż po filozofię, scenografię czy muzykę. Ich kariery zawodowe często prowadzą w zaskakujących kierunkach, ale łączy je jedno: pasja odkryta w toku nauki oraz decyzja, by swój rozwój związać z Łodzią.
Na Uniwersytecie Łódzkim tworzymy bezpieczne, otwarte i przyjazne środowisko do pracy i studiowania. Dbamy o szacunek, równe traktowanie i dobrostan całej społeczności akademickiej. Wspieramy równość. Te wartości przekładamy na nasze codzienne wybory i długofalowe podejście – realizujemy GEP 2.0. na lata 2025–2027 i razem z Radą ds. Równego Traktowania podejmujemy inicjatywy, które pomagają budować kulturę życzliwości i współodpowiedzialności.
Ѳٱł: dr hab. Dominika Byczkowska-Owczarek, dr Krystyna Dzwonkowska-Godula, Agata Dawidowicz
Redakcja: Agata Dawidowicz, Centrum Współpracy z Otoczeniem i Społecznej Odpowiedzialności Uczelni
ܻę: Bartosz Kałużny, Centrum Współpracy z Otoczeniem i Społecznej Odpowiedzialności Uczelni