Dyrektywa Powodziowa UE (2007/60/WE) wprowadziła obowiązek kompleksowego podejścia do zarządzania ryzykiem powodziowym. Państwa członkowskie muszą przygotowywać wstępne oceny ryzyka, mapy zagrożenia i ryzyka powodziowego oraz plany działań, które mają ograniczać straty i zwiększać bezpieczeństwo mieszkańców. Choć rozwiązania te znacząco ujednoliciły podejście do zagrożeń powodziowych w Europie, wciąż brakuje wspólnych standardów oceny podatności na powodzie - czyli tego, jak bardzo społeczeństwo, infrastruktura i środowisko są narażone na skutki zalania.
Ostatnio opublikowany artykuł, gdzie współautorami są prof. Marta Borowska-Stefańska oraz prof. Szymon Wiśniewski z Instytutu Zagospodarowania Środowiska i Polityki Przestrzennej Wydziału Nauk Geograficznych Uniwersytetu Łódzkiego, przedstawia porównawczy przegląd wdrażania Dyrektywy Powodziowej w Austrii i w Polsce. Autorzy analizują, w jaki sposób oba kraje definiują i stosują pojęcie podatności na powodzie w ocenach ryzyka, mapach oraz planach zarządzania.
Badanie pozwoliło m.in. wskazać zarówno innowacyjne rozwiązania, jak i utrzymujące się problemy w integrowaniu podatności z praktyką zarządzania ryzykiem powodziowym.
– Analiza porównawcza pokazuje, że Dyrektywa Powodziowa UE ujednoliciła sposób pracy nad ryzykiem powodziowym, ale nie narzuciła jednego podejścia do oceny podatności, zwłaszcza społecznej. W efekcie zarówno w Polsce, jak i w Austrii mocno rozwinięto modelowanie zagrożenia i liczenie ekspozycji, natomiast podatność rzadziej jest równie konsekwentnie wykorzystywana przy wyborze i porządkowaniu działań. Kluczowy wniosek praktyczny jest taki, że skuteczniejsze planowanie wymaga stałego włączania wskaźników podatności do map i planów oraz wzmocnienia udziału interesariuszy w interpretacji wyników i ustalaniu priorytetów
– mówi prof. Borowska-Stefańska.
Wnioski z analizy podkreślają potrzebę bardziej spójnych i porównywalnych metod oceny podatności na powodzie w skali europejskiej. Takie podejście mogłoby wzmocnić skuteczność Dyrektywy Powodziowej i lepiej przygotować regiony na rosnące zagrożenia związane ze zmianami klimatu.
Jak podkreśla prof. Borowska-Stefańska:
– Bez wspólnych standardów regiony mogą inaczej definiować podatność i używać innych wskaźników, co utrudnia porównania i wyciąganie wniosków na poziomie europejskim. Może to prowadzić do sytuacji, w której podobne poziomy zagrożenia i ekspozycji są oceniane jako równie istotne, mimo że w praktyce skutki społeczne i zdolność do reagowania oraz odbudowy mogą się znacząco różnić. W kontekście zmian klimatu brak spójności osłabia też możliwość oceny, czy działania adaptacyjne realnie zwiększają odporność tam, gdzie jest ona najsłabsza.
Dodaje również: – Z podejścia austriackiego warto przenieść do Polski silniejsze powiązanie ocen ryzyka z przygotowaniem operacyjnym, w tym z planami reagowania, zasobami służb i komunikacją ryzyka skierowaną do mieszkańców. Przydatne byłoby też szersze wykorzystanie aktualizacji danych i scenariuszy, które pomagają lepiej identyfikować miejsca wrażliwe, także tam gdzie samo zagrożenie nie wygląda na najwyższe. Z kolei z podejścia polskiego wartościowe dla Austrii są bardziej sformalizowane zasady opracowywania map oraz szeroki zestaw narzędzi do oceny i wyboru działań, w tym metody oceny efektywności i porządkowania inwestycji. Dodatkowo mocną stroną jest uwzględnianie długich szeregów danych i wyraźniejsze odnoszenie się do zmian klimatu w przeglądach i aktualizacjach ocen.
Źródło: Borowska-Stefańska, M., Wiśniewski, S., Streifeneder, V., Hölbling, D., Dabiri, Z., & Magiera, M. (2026). Austria and Poland under the EU Floods Directive: vulnerability perspectives in flood risk management. European Planning Studies, 1-27. -